Edward Stachura
(1975)Wszystko jest poezją
Fragment... Jestem głodny, bo narobiłem się jak wół, i siedzę przy wielkim stole, suto zastawionym, i mogę jeść, dyć mi się należy. Ale nie umiem jeść. Jeszcze nie umiem tego jeść. Muszę się dopiero nauczyć. Tylko trochę umiem. Dziobać jak wróbel umiem. I tak z wielkiego stołu zastawionego jadłem rozmaitym i niezwykłym, dziobię okruchy, przepuszczając je przez wąskie gardło. Trzeba się nauczyć jeść. Trzeba się nauczyć jeść tak, jak śpiewa słowik.
Zaszyty w gęstym nocnym listowiu na zielonej wyspie drzew na Odrze, w odległej jednego czterdziestometrowego nawodnego trójskoku od prawej burty - śpiewał słowik. Po wodzie to się niosło, ech, cudne manowce, jak najzgrabniejsza łódź. Jak kilka najzgrabniejszych łodzi. Jak mała flotylla. Leżąc na dolnej koi w kajucie zacumowanego przy nabrzeżu statku - słuchałem. I słuchałem. A kiedy uznałem, że dalsze słuchanie byłoby nieprzyzwoitością, zaryglowałem bulaj i spróbowałem zasnąć. O, to nie było łatwe. Już mówiłem, ciężko być panem samego siebie. Być swoim własnym prawodawcą. Santa Polonia, jak ciężko. Ale nic.
Ze słuchaniem słowika jest tak jak z poznaniem w ogóle. Za dużo nie można. To się właśnie nazywa przyzwoitość. Może też pokora. I poza tym tak się szczęśliwie składa, że "za dużo" jest niepotrzebne. Do obrazu istotności nie dodaje. Obrazu nie klaruje. Przeciwnie: zamazuje. Wykrzywia. Niszczy. UMIEŚCIĆ SIĘ W TREŚCI - oto być może cała treść. W tym, myślę, mieści się również szukanie nowych treści, które jeżeli są, to należy je odkryć, po to aby w nich się umieścić. A potem w nich się UTRZYMAĆ.
_____________________________________
Ritsos Yannis
*** zapaliliśmy ogniskoZapaliliśmy ognisko z kilku suchych gałęzi,
zagrzaliśmy wodę, wykąpaliśmy się nadzy,
tam, na powietrzu. Dął wiatr. Było nam zimno.
Śmialiśmy się.
Może nie z powodu zimna. Później
została gorycz. Zapewne moje koty
wspinają się na okna zamkniętego domu,
skrobią w okiennice. I nie móc
im powiedzieć dwu słów, wytłumaczyć,
żeby nie myślały, że zapomniałeś o nich. Nie móc.
1948
(tł.:Michał Sprusiński)
_______________________________________
Darek Sikoraskąd pani tutaj przyszła
i rozgościła się
we mnie
czy pani wie ile kosztuje
godzina mojej nadziei
a ja zwyczajny bankrut jestem
a pani do mnie
się śmieje
pani wyczynia takie rzeczy
że pojąć jakoś nie mogę
w głowie
pani mi mieści się cała
wygasły rozpala płomień
a ja zwyczajny węgiel drzewny
a pani zieleni mi
zgliszcza
skąd pani tutaj przyszła
_________________________________
James Joyce"Finnegans Wake"
Nie smuć się, chociaż wszyscy ludzie
Wznoszą kłamliwy wrzask przed tobą
Nie trzeba się Najmilsza smucić!
Czyż Cię zniesławić mogą?
A są smutniejsi niż łzy wszystkie
Życie ich mija jak westchnienie
Dumnie odeprzyj łzy ich wszystkie
I przeczenie, i przeczenie...