Aktualności:
Tu powstaje NOWY serwis literacki www.obsesjaslowa.pl
Zapraszamy Wszystkich chętnych do współpracy.
W powyższej sprawie prosimy o kontakt na adres mail ewakolodynska@gmail.com
Strony: [1] |   Do dołu
  Drukuj  
Autor Wątek: co czyta ewa  (Przeczytany 441 razy)
0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.
eva
Gość
« : Styczeń 14, 2006, 17:29:09 »





Edward Stachura
(1975)


Wszystko jest poezją

Fragment...
     Jestem głodny, bo narobiłem się jak wół, i siedzę przy wielkim stole, suto zastawionym, i mogę jeść, dyć mi się należy. Ale nie umiem jeść. Jeszcze nie umiem tego jeść. Muszę się dopiero nauczyć. Tylko trochę umiem. Dziobać jak wróbel umiem. I tak z wielkiego stołu zastawionego jadłem rozmaitym i niezwykłym, dziobię okruchy, przepuszczając je przez wąskie gardło. Trzeba się nauczyć jeść. Trzeba się nauczyć jeść tak, jak śpiewa słowik.
     Zaszyty w gęstym nocnym listowiu na zielonej wyspie drzew na Odrze, w odległej jednego czterdziestometrowego nawodnego trójskoku od prawej burty - śpiewał słowik. Po wodzie to się niosło, ech, cudne manowce, jak najzgrabniejsza łódź. Jak kilka najzgrabniejszych łodzi. Jak mała flotylla. Leżąc na dolnej koi w kajucie zacumowanego przy nabrzeżu statku - słuchałem. I słuchałem. A kiedy uznałem, że dalsze słuchanie byłoby nieprzyzwoitością, zaryglowałem bulaj i spróbowałem zasnąć. O, to nie było łatwe. Już mówiłem, ciężko być panem samego siebie. Być swoim własnym prawodawcą. Santa Polonia, jak ciężko. Ale nic.
     Ze słuchaniem słowika jest tak jak z poznaniem w ogóle. Za dużo nie można. To się właśnie nazywa przyzwoitość. Może też pokora. I poza tym tak się szczęśliwie składa, że "za dużo" jest niepotrzebne. Do obrazu istotności nie dodaje. Obrazu nie klaruje. Przeciwnie: zamazuje. Wykrzywia. Niszczy. UMIEŚCIĆ SIĘ W TREŚCI - oto być może cała treść. W tym, myślę, mieści się również szukanie nowych treści, które jeżeli są, to należy je odkryć, po to aby w nich się umieścić. A potem w nich się UTRZYMAĆ.

_____________________________________



Ritsos Yannis

*** zapaliliśmy ognisko


Zapaliliśmy ognisko z kilku suchych gałęzi,
zagrzaliśmy wodę, wykąpaliśmy się nadzy,
tam, na powietrzu. Dął wiatr. Było nam zimno.
Śmialiśmy się.
Może nie z powodu zimna. Później
została gorycz. Zapewne moje koty
wspinają się na okna zamkniętego domu,
skrobią w okiennice. I nie móc
im powiedzieć dwu słów, wytłumaczyć,
żeby nie myślały, że zapomniałeś o nich. Nie móc.

1948

(tł.:Michał Sprusiński)

_______________________________________



Darek Sikora

skąd pani tutaj przyszła
i rozgościła się
we mnie
czy pani wie ile kosztuje
godzina mojej nadziei
a ja zwyczajny bankrut jestem
a pani do mnie
się śmieje

pani wyczynia takie rzeczy
że pojąć jakoś nie mogę
w głowie
pani mi mieści się cała
wygasły rozpala płomień
a ja zwyczajny węgiel drzewny
a pani zieleni mi
zgliszcza

skąd pani tutaj przyszła

_________________________________




James Joyce


"Finnegans Wake"
 
Nie smuć się, chociaż wszyscy ludzie
Wznoszą kłamliwy wrzask przed tobą
Nie trzeba się Najmilsza smucić!
Czyż Cię zniesławić mogą?

A są smutniejsi niż łzy wszystkie
Życie ich mija jak westchnienie
Dumnie odeprzyj łzy ich wszystkie
I przeczenie, i przeczenie...
Zapisane
nionpa

Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 141



Zobacz profil
« Odpowiedz #1 : Styczeń 16, 2006, 02:32:21 »

to ciekawie Pani Ewa czyta Smiley
Zapisane

I'm back
nionpa

Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 141



Zobacz profil
« Odpowiedz #2 : Styczeń 16, 2006, 02:32:55 »

aha
zdjątko Ritsosa debeściarskie
Zapisane

I'm back
eva
Gość
« Odpowiedz #3 : Kwiecień 28, 2006, 22:06:38 »

Maniek Sadkowski 2004

salowa


ktoś widział może
mówili że
odnaleźć poszła
za ciasny dren
oparła głowę
o zdarte łokcie
za mało snu
niczyja
wina
kap
kap
mofriną

o własną myśl
na wspak pod płotem
marudna trochę
zalana w sztok

aaa...
- przed obchodem
poproś o basen
kolejka czeka
partyjka też

skurcz
przykurcz
skurcz
pokurcz
przyj mała przyj


drogą

dalej niż
pieśni Navaho
bliżej jednak
niż Tybet
i tak przecież
bolą mnie stopy

w podmuchach
meduzy zapachy
w błocie
wieczornej skały
i tak niemały
to zakręt

gdzieś tutaj
zasnę pod płotem
gdzieś tutaj
na deszczu zmoknę
i tak drep tam
kropla za kroplą

ΦζΛκωηρφ

ja kornitolog


chcę pisklę wykluć
z popielin
nie bratni kremlowski par
bez pierza smukłych szyj

jak
oczko to
nie staw

jak w himalajach
dżungla nietknięta
nie wyglądam
przez szyby
przez pierwszy śnieg
strzępami odarty z kory

podnoszę pióro i piórem dłoń

lawina la


la, la, la, la, la




trendowatym

" jeden upija się drugim. "
byle nie martwy
od wieka ćwiartki
różnice w las

a siłę masz
napluj mi w twarz
i kijkiem strykiem
ze stryjkiem
ciabarach brach

przez poniedziałki do czwartku
kryształ nie pęka strzemiennie
z homontem za chomont
a niech tam sto lat

nehaj żiwe
za nasze zdrowie
psia ichnia mać
to jutro

dzisiaj
klepsydry w piach




Ostatni z miotu

czule
najczulej
wiatr
twoja sierść

dokąd chcesz odejść
mamo
mam jeszcze krew


Flogisto ty

ziarnami wrzosów
po wypalonych darniach
wytartych dróg
na ile można

mocą serc
tym płodem ziemi
spopieleniem
od zlewisk mętnych
pragnienie

nie ugaszeni
to w nas
mniejszych
od gwiazd
oprawcy słów
tlenu tęsknoty



Chcę być dzisiaj Sam

bo wiesz - sąsiedzi
znów w windzie gadali
że czepiam się osiedlowych drzewek,
- a przecież ja nie mam psa

- że plotę sam do siebie ?
- nie Sam !
- nie odkładaj słuchawki
napisała mi list –posłuchaj :

jedynie mnogość mnogość i miech
płucna rozedma rozprutych kobz

stąd po wezgłowia znów hula świerszcz
stąd po bezkresy braknie mi strun

jeszcze przed kawą poranną haust
po stan zapalny gorączki łyk

jeszcze w ten skrawek źrenice wbić
zatopić palce w zamglony dźwięk

nawlekam igły na każdą z nut
by czuć po trosze dziurawość piór

- mów głośniej
- nie, nic takiego
- napisałem Jej ten kawałek o Szkocji-
ten o Danae, kiedy padało, że twarz kobiety zaklęć półtony obmywa kroplą sen tak wilgotną, że zapomniała czym dla mnie widok, kiedy na deszczu złudzenia mokną
i za ten jeden obraz jej nagi, oddałem wszystko to o czym marzę.



wszystka wierność żon świata
mało
bezdźwięczne bębny pustynne

smyki harmonii nad tarasem
kolibrze snują melodie

wrzask albatrosa kobiecy
na wiatr ten czas

słyszysz
ryk słoni błękitnych
umiera by żyć

w skowycie wilka galaktyk taniec
rodzi pokornie słoneczny splot





za połóg świata
za mądrość trola
i za wszechniebyt
w niebiesiech

wybacz mi proszę
jeśli podołasz



opublikowano bez wiedzy i zgody ....   Smiley
Zapisane
eva
Gość
« Odpowiedz #4 : Maj 27, 2006, 12:00:34 »

Marek Wachowski

Sen pragnie

boli mnie
całe
łóżko

brakuje łóżku
deszczu

skąpy
bohomaz nieba

snu krople
niedobudzenie

dręczy
konkret
pragnienia

łóżka sucha abstrakcja


Szukając straconego czasu

Płoszony, kulawy
rytm życia
rozproszył całą radość.

Zbyt płytko
ukorzeniona.

Drzewo; ma pamięć gęstą
- słoje twoich nadziei.
Gdy ich serca
chłodnieją,
martwiejesz o warstwy lat.

Powiedzą:
odarty ze złudzeń.

O strachu spokojnie

Znajdź kogoś i powiedz mu,
jak się boisz.
Bez wstydu wysłuchaj
jego oczu. Niczym nie grozi
skradające się: już późno.

Samotność przychodzi,
gdy czujesz się połową; samotny
dalej toczy dialog.

Duchy odpychają.
Zagarnia nas tylko rzecz.
Pusty pokój; zgarbiona łyżka.
Nie bój się chwili braku.

To chyba już.
Zmięte i wyrzucone
- wraca, zakwita słowo,
z którego kpisz,
a które cię urzeka.


Ty lub obłęd

Coraz częściej sypiam
z tobą niż z moim
bizantyjskim aniołem,
mozaikowym stróżem.
Mimo to jest nieważko
i ciemno; bezkres
jest blisko.

To jest ta droga;
wstępuję na nią cicho.
Nie kroczę, nie biegnę.
Skradam się
i przechodzę chyłkiem.
Nie wołaj mnie.
Już oddalają się
powody do lęku,
już głodne stopy
są ciepłe i wolne


Wolny

smutno mi.
dostałem zezwolenie
na broń

to nic, że życiem
kołyszą kwiaty
blade, wątłe i złośliwe

teraz –
pewien swych obaw

co było we mnie tobą,
nasiąkło jak pieszczotą
niepokojem

podaję cię
w wątpliwość.
hamujesz
mą bezbronność.
podejrzewam
kałuże

co było w tobie mną –

czekam teraz
na broń
bez zezwolenia




___________________________

Zanim

słów pochopnych
nie możesz nie wybaczać
ich co innego
coś pewnego
szamocze się
o różę prawdy
z pustką-najeźdźcą
w sztuce mowy
i mowie woli

powiedz: nie ma miłości
a powiem ci, czemu płaczesz
Zapisane
eva
Gość
« Odpowiedz #5 : Listopad 24, 2006, 13:23:31 »

dzisiaj

Witold Adam Rosołowski

Wpłynąłem w przestwór - ocean słony
pierwowzór życia uczłowieczony
tu byle fala zmywa marzenia
i słów obrona jest bez znaczenia
więc póki sił mi sunąć nad głębią
dalej od lądu z piersią jak tętno
gdzie woda ciemna, niebo nieczyste
mieć w uszach szum, a w oczach … wyspę

mgła stromość tuli - zieleń przecedza
głos to czy powiew - moja niewiedza
garnie do wiosła by toń wybadać
czy głaz tam jaki - skałom nie wiara
dopóki dzban mej doli w całości
rozkwita kwiatem choć liście poschły
okruchom  łatwiej dobić do brzegu
brzeg w ciekawości oplata szczegół

rozmyślam w chwili z chwili poczętej
jej czubek nosa największym względem
miast wyspy śledzić rwane kontury
zerkam do lustra gdzie partytury
rozlane tony - kuleją w nutach
przejść je i oby zwać cudem w butach
nasze wytrwanie - włos jak zapałka
toniemy w sobie - wyspa i wariat

noc z nocy dzień i bryzy czuć wiraż
grzmot w toń uderzył - do mnie się zbliża
choć dusza z ciała już wydobyta
wulkan na wyspie łzę przaśną wytarł
i w czeluść głębin z brzegu czerwieni
odwagi trzeba by los odmienić
gdy w biało - koralowej sukience
jak w atol zbiera głos wyspy piękny

poeta martwy - ktoś nad nim tańczy
kto? Nie poznaje - nie chce - nie patrzy
w podwodnym sadzie pnączami zszyty
zerka w przeszłości spłacone kwity
zieleni ciało cisza gdy w ustach
pustka wewnętrzna - bębni i muska
i nową duszę lepi z owocu
morskiego losu - tyleż z patosu

zbudzony w piachu odnóżem wzdryga
niby to człowiek, homar czy ryba
w słońcu te ziarna wysiane z wody
wyspą, twym tchnieniem pełnym urody
spójrz - strumień wina z pionowej ściany
dla ciebie jadło z kwiatu lazanii
już wulkan ucichł, bać się czy ulec
wybierz - jednako mnie posmakujesz






ten przestwór miał być mi ostateczny
umrzeć gdzieś w dali, wśród morskiej głębi
gdym ujrzał wyspy mgielne okrycie
nowe się we mnie wezbrało życie
tu pozostanę a ta historia -
może ją kiedyś ktoś jak ja - dozna
i o swym lądzie rozgłosi sławę
a ja cóż powiem – lądem mym AVE


___
Zapisane
eva
Gość
« Odpowiedz #6 : Maj 17, 2007, 22:33:08 »

Michał S.

kołysanka dla E.

nie słuchaj maleńka
piaskunowych kapłanów
przed zaśnięciem
strach bywa śmiertelny
i dzisiaj pozwolimy
mu umrzeć

uwierz moja mała
nigdzie nie będzie nam
tak bardzo po drodze
żeby nie zatrzymać się
w pół słowa nie skrzyżować snu
z dotykiem

chodź maleńka
zetrzemy myśli
w znowu niezapisane
piasek będzie potrzebny
żeby odcisnąć ślad
kiedy się obudzisz

wilczy zostanie tylko nasz apetyt
na więcej
 
Zapisane
eva
Gość
« Odpowiedz #7 : Maj 17, 2007, 22:58:44 »

Marcin D.

Teatr cieni

nadal sypiam z bronią pod poduszką
(piruet lat na łańcuchu)
tutaj lalki prowadzi się na rzeź

lalki bez oczu płaczą
lalki bez ust krzyczą
lalki bez serc kochają

w urojeniach oblepiają ściany
i wiją się w słowach zżerają

patrz na mnie
bo ciągle tu jestem

ciągle tu jestem
pod gilotyną ich spojrzeń
Zapisane
Strony: [1] |   Do góry
  Drukuj  
 
Skocz do:  

Powered by SMF 1.1.7 | SMF © 2006-2007, Simple Machines LLC
Theme AvareMu by Fussilet.com

Strona wygenerowana w 0.263 sekund z 19 zapytaniami.